Jesienna wędrówka dawnym
traktem grodzieńskim to niesamowita, pełna nostalgii wyprawa, w której szelest
liści miesza się bezpośrednio z duchem dawnej Rzeczypospolitej. Podróżując tym
szlakiem o tej wyjątkowej porze roku, można poczuć czystą magię minionych epok.
Gdy poranna mgła powoli unosi
się nad całą Puszczą Augustowską, ruszam w drogę. Niedawno zmodernizowany
korytarz transportowy na nowo łączy polskie oraz litewskie ścieżki, dając nowe
życie tej niezwykle ważnej historycznej arterii. Jadąc nową, wygodną trasą,
doskonale czuję potęgę natury – otaczają mnie monumentalne, mieniące się
kolorem jesieni lasy, a pomarańczowe igły sosnowe gęsto ścielą się na nowej
drodze. Cisza puszczy jest tutaj niemal mistyczna, przerywana jedynie odgłosami
dzikich ptaków.
Jak dawniej przekraczam
granicę państwową, kierując się prosto do malowniczego, litewskiego miasteczka
Kopciowo (Kapčiamiestis). Końcowy odcinek drogi to słynny, kamienny „bruczek”.
To bezpośrednie spotkanie z legendami – to tą drogą, według dawnych podań, król
Zygmunt August odprowadzał ciało ukochanej Barbary Radziwiłłówny.
Wyprawa kończy się przy grobie Emilii Plater, słynnej bohaterki powstania listopadowego, która spoczywa na tutejszym cmentarzu. Stojąc tam, uświadamiam sobie, że dawny trakt handlowy to żywy, ponadczasowy pomost, który od stuleci bezszelestnie splata ze sobą skomplikowane losy, tajemnice, a także wspólną kulturę obu narodów.

















































