Większość koryta Czarnej Hańczy pokrywa w lutym gruba, biała tafla lodu. W miejscach, gdzie nurt jest wolniejszy, lód jest gładki i przykryty warstwą puszystego śniegu, przypominając białą autostradę wijącą się wśród trzcin. W niektórych miejscach, gdzie nurt rzeki jest dość bystry, lodowa pokrywa nie jest jednolita. Jest to krajobraz pełen kontrastów, między statyczną bielą śniegu a dynamicznym nurtem wody, który nie daje się w pełni okiełznać mrozowi.
W wielu miejscach, szczególnie tam, gdzie rzeka mocniej meandruje lub gdzie biją podwodne źródła, lód ustępuje miejsca ciemnej, niemal czarnej wodzie. To właśnie w tych niezamarzniętych "oknach" koncentruje się życie. Stadko łabędzi niemych, o nieskazitelnie białych piórach, pływają spokojnie na tle ciemnej toni. Ich majestatyczne sylwetki kontrastują z surowością lodu, a dźwięk wody rozbijającej się o krawędź kry jest jedynym odgłosem w zimowej ciszy.
Lutowy krajobraz obok Czarnej Hańczy to studium bieli, szarości i głębokich brązów. Drzewa nadrzeczne zimą przypominają naturalne rzeźby, w których ciemne pnie kontrastują z krystaliczną bielą śniegu. Czarna Hańcza, dzięki swojej głębokości i czystości, nawet zimą zachowuje specyficzny, ciemny kolor dna, od którego wzięła się jej nazwa, co potęguje wizualny efekt kontrastu z białym lodem, prezentując poetyckie lutowo zimowe oblicze.

















































