28 lutego 2026

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



       Zimowe łowienie niewodem pod lodem to wymagająca metoda tradycyjnego rybactwa, stosowana przez rybaków na zamarzniętych jeziorach. Proces ten wymaga precyzyjnej współpracy całego zespołu i specjalistycznego sprzętu. Rybacy wycinają w lodzie dwa główne otwory: wpuszczalnik (miejsce wprowadzenia sieci) oraz wyciągalnik (miejsce wyciągania połowu). Między nimi, wzdłuż planowanej trasy niewodu, wycina się mniejsze otwory pomocnicze. Aby sieć „wędrowała” pod lodem, używa się długich drewnianych żerdzi. Żerdź z przymocowaną liną przekłada się od jednego pomocniczego przerębla do drugiego za pomocą specjalnych widełek, ciągnąc za sobą skrzydła niewodu. 

       Niewód, czyli długa sieć ze skrzydłami i centralną matnią (workiem na ryby), jest wciągana pod lód za pomocą wcześniej przygotowanych linek. Skrzydła sieci rozchodzą się szeroko, zagarniając ryby z dużej powierzchni jeziora. Rybacy przy wsparciu wyciągarek ręcznych, tzw. "bab" przeciągają sieć w stronę wyciągalnika. Finałowy etap połowu niewodem to moment najwyższej próby dla rybaków. Gdy oba skrzydła sieci zostaną już wyciągnięte na lód, w wodzie pozostaje jedynie matnia - długi, gęsty worek, w którym koncentruje się cały połów. 

       Często zdarza się, zwłaszcza na płytszych jeziorach, że dolna linka niewodu, obciążona ciężarkami, idzie twardo po dnie, zagarniając nie tylko ryby, ale i muł, resztki roślin oraz denne osady. W trakcie zimowego zaciągu, gdy matnia wypełniona mułem i rybami ląduje na lodzie, zdarzają się znaleziska wyjątkowe - wśród leszczy, karasi, karpi nagle błyska intensywny, niemal nierealny kolor. To karaś ozdobny, taka „złota rybka” z głębin mułu. Po wypłukaniu z ciemnego, czarnego błota, jego łuski lśnią głębokim, miedzianym lub pomarańczowym blaskiem. 

       To obraz pełen kontrastów: błękit lodu, czerwień zmarzniętych dłoni, czerń jeziornego mułu i srebrzysty blask łusek. Ta metoda łowienia niewodem jest uważana za selektywną i bezpieczną dla populacji ryb, ponieważ pozwala na szybkie wypuszczenie niewymiarowych osobników bezpośrednio do wody. Zimowe połowy niewodem to nie tylko element gospodarki rybackiej, ale przede wszystkim fascynujące dziedzictwo kulturowe, które przetrwało wieki, dzięki przekazom pokoleniowym, tak jak tu na Sejneńszczyźnie, chociaż coraz rzadziej.

 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

Zimowe łowienie niewodem to rzadko uprawiana na Sejneńszczyźnie metoda odłowu ryb.



 

12 lutego 2026

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



       Większość koryta Czarnej Hańczy pokrywa w lutym gruba, biała tafla lodu. W miejscach, gdzie nurt jest wolniejszy, lód jest gładki i przykryty warstwą puszystego śniegu, przypominając białą autostradę wijącą się wśród trzcin. W niektórych miejscach, gdzie nurt rzeki jest dość bystry, lodowa pokrywa nie jest jednolita. Jest to krajobraz pełen kontrastów,  między statyczną bielą śniegu a dynamicznym nurtem wody, który nie daje się w pełni okiełznać mrozowi. 

      W wielu miejscach, szczególnie tam, gdzie rzeka mocniej meandruje lub gdzie biją podwodne źródła, lód ustępuje miejsca ciemnej, niemal czarnej wodzie. To właśnie w tych niezamarzniętych "oknach" koncentruje się życie. Stadko łabędzi niemych, o nieskazitelnie białych piórach, pływają spokojnie na tle ciemnej toni. Ich majestatyczne sylwetki kontrastują z surowością lodu, a dźwięk wody rozbijającej się o krawędź kry jest jedynym odgłosem w zimowej ciszy. 

     Lutowy krajobraz obok Czarnej Hańczy to studium bieli, szarości i głębokich brązów. Drzewa nadrzeczne zimą przypominają naturalne rzeźby, w których ciemne pnie kontrastują z krystaliczną bielą śniegu. Czarna Hańcza, dzięki swojej głębokości i czystości, nawet zimą zachowuje specyficzny, ciemny kolor dna, od którego wzięła się jej nazwa, co potęguje wizualny efekt kontrastu z białym lodem, prezentując poetyckie lutowo zimowe oblicze.

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

Luty nad Czarną Hańczą, w którym rzeka ukazuje zamarznięte, a zarazem poetyckie oblicze.



 

25 stycznia 2026

Puszcza Augustowska z jej naturą prezentującą najbardziej majestatyczną i surową formę.



       W Puszczy Augustowskiej  panuje głęboka, kojąca cisza, przerywana jedynie delikatnym trzeszczeniem mrozu. Potężne sosny i świerki uginają się pod ciężarem "kipieli" gęstych czap białego śnieżnego puchu, które nadają drzewom fantazyjne kształty. Każda igła jest precyzyjnie otulona śniegiem, co sprawia, że las wygląda jak z bajkowej scenerii. Przez środek tego białego królestwa wiedzie wąska, niemal nietknięta ludzką stopą leśna droga, jej powierzchnia jest gładka i lśniąca.

      Śnieg na niej jest puszysty i głęboki, skrzy się miliardami drobnych diamentów. Leśna droga w zimowej szacie przypomina nieskazitelnie białą wstęgę, przecinającą gęstwinę. Ośnieżona Puszcza Augustowska to miejsce, w którym czas zdaje się stać w miejscu, a natura prezentuje swoją najbardziej majestatyczną i surową formę. W głębi lasu panuje spokój.

      Ruch jest rzadkością, czasem tylko spod śnieżnej pierzyny czmychnie sarna, zostawiając za sobą głębokie ślady, lub z drzewa osypie się biały puch, strącony przez powiew wiatru. Każdy dźwięk jest tłumiony, co potęguje wrażenie izolacji od reszty świata i pozwala w pełni zanurzyć się w surowym, nieskalanym styczniowym pięknie Puszczy Augustowskiej.

Puszcza Augustowska z jej naturą prezentującą najbardziej majestatyczną i surową formę.



 

Puszcza Augustowska z jej naturą prezentującą najbardziej majestatyczną i surową formę.



 

Puszcza Augustowska z jej naturą prezentującą najbardziej majestatyczną i surową formę.



 

Puszcza Augustowska z jej naturą prezentującą najbardziej majestatyczną i surową formę.



 

Puszcza Augustowska z jej naturą prezentującą najbardziej majestatyczną i surową formę.



 

Puszcza Augustowska z jej naturą prezentującą najbardziej majestatyczną i surową formę.



 

Puszcza Augustowska z jej naturą prezentującą najbardziej majestatyczną i surową formę.



 

Puszcza Augustowska z jej naturą prezentującą najbardziej majestatyczną i surową formę.



 

Puszcza Augustowska z jej naturą prezentującą najbardziej majestatyczną i surową formę.



 

Puszcza Augustowska z jej naturą prezentującą najbardziej majestatyczną i surową formę.



 

Puszcza Augustowska z jej naturą prezentującą najbardziej majestatyczną i surową formę.