W mroźny styczniowy dzień krajobraz Sejneńszczyzna zastyga w bieli. To jest odpowiedni czas, kiedy ten region w pełni uzasadnia miano polskiego bieguna zimna. W krajobrazie dominuje surowa, krystaliczna zima, a temperatury regularnie spadają znacznie poniżej zera. Dzięki wpływom kontynentalnym, nocne spadki temperatury do -20°C nie są rzadkością.
W styczniu pagórkowaty teren Sejneńszczyzny pokrywa gruba warstwa śniegu, ale to szron i szadź nadają mu magiczny charakter. Gałęzie brzóz gęsto oplecione kryształkami lodu, przypominają misterne rzeźby, pod ciężarem lodu drzewa uginają się, tworząc naturalne arkady nad lokalnymi drogami. Krystaliczne, mroźne powietrze jest tu niezwykle czyste i przejrzyste.
W słoneczny dzień miliony drobinek lodu unoszących się w atmosferze lśnią w słońcu, tworząc zjawisko tzw. pyłu diamentowego. Jeziora stają się ogromnymi, białymi płaszczyznami, na których wiatr usypuje fantazyjne wzory ze śniegu. Mróz potęguje ciszę regionu. Jedynymi dźwiękami są trzaski "mocującego" się lodu na jeziorach oraz chrupanie zmrożonego śniegu pod nogami.
Styczniowa Sejneńszczyzna to raj dla osób szukających spokoju i autentycznej, mroźnej zimy, gdzie natura dyktuje warunki, a każdy spacer staje się wyprawą do wnętrza zimowej baśni.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz